piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 1

    Obudzona promieniami słonecznymi, które wdarły się do mojego pokoju poprzez niezasłonięte roletami okna, udałam się do łazienki w celu odbycia porannej toalety. Weszłam do kabiny prysznicowej i napawałam się chwilą w niej spędzoną, kiedy to gorące krople wody, muskały moje ciało. Namydliłam ciało orzeźwiającym żelem pod prysznic o zapachu granatu i mango. Spłukałam z siebie resztki pozostałego kosmetyku i zakręcając kurek z wodą, wyszłam z kabiny, wycierając się puchatym białym ręcznikiem. Owinęłam się nim trochę powyżej piersi i stanęłam przed lustrem, które znajdowało się nad umywalką. Wytarłam włosy ręcznikiem, rozczesałam je, a następnie wtarłam w nie odżywkę. Z szafki wiszącej obok lustra wyjęłam czekoladowy balsam do ciała, którym następnie natarłam swoje lekko wilgotne ciało. Zabrałam się za suszenie włosów, a kiedy były już suche - postanowiłam zrobić codzienny delikatny makijaż. Na twarz nałożyłam małą powłokę fluidu w kolorze "Nude", kolejnym etapem było wytuszowanie rzęs, dzięki czemu stały się one dłuższe. Zbliżając się ku końcowi, chwyciłam do ręki pędzel, którym naniosłam na twarz puder prasowany, a w następnej kolejności - puder rozświetlający pod postacią kuleczek. Usta musnęłam delikatnie szminką w odcieni matowej, ciepłej marchwi wpadającej w koral. Już miałam zając się włosami, kiedy usłyszałam kroki na schodach. Trochę się wystraszyłam, ponieważ mieszkałam sama, kluczy do domu nie miał nikt - prócz mnie, a drzwi oczywiście były zamknięte. Ogarnięta strachem, podeszłam do drzwi i otworzyłam je bardzo powoli, aby nie wydobyły z siebie jakiegokolwiek dźwięku, co dałoby mi możliwość przyjrzenia się nieproszonemu gościowi. Mało nie padłam na zawał, kiedy moim oczom ukazała się postać Reusa, stojącego właśnie obok łazienkowych drzwi. Ze strachu, aż podskoczyłam, czym rozbawiłam niemieckiego piłkarza.
-Reus, co ty tu do cholery robisz - warknęłam, starając się uspokoić swój oddech.
-Wpadłem na chwilę i jak widzę trochę się spóźniłem - zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu - ale taki widok też jest dobry - puścił mi oczko.
-Wal się, zboczeńcu - kurczowo trzymałam moje jedyne odzienie - co ty ode mnie chcesz?
-Ja?
-Nie, ja - odpowiedziałam sarkazmem - minęły dwa miesiące, a ty dalej do mnie nieproszony przyłazisz.
-Miałem mieć na ciebie oko, obiecałem Lewemu.
-Minęły dwa miesiące - powtórzyłam - mogłeś dać sobie spokój po jednym dniu, ale nie, Marco pieprzony dupek Reus nie wiadomo co chce udowodnić - wyrzuciłam ręce ku górze.
-O co ci do cholery chodzi?! - fuknął.
-O ciebie mi chodzi. Zachowujesz się jak: jestem Marco Reus, piłkarz Borussii Dortmund i reprezentacji Niemiec, laski na mnie lecą, mogę mieć każdą, więc dlaczego by się nie zabawić ich kosztem. Co, nie możesz przeżyć tego, że nie poszłam z tobą do łóżka na imprezie u Bobka?
-Za co ty mnie tak nie lubisz, co ja ci kurwa zrobiłem, Rebi.
-Ty mnie jeszcze pytasz za co cię nie lubię? Dopiero ci powiedziałam za co. I nie mów na mnie Rebi.
-Zmieniłem się do cholery - ze zdenerwowania uderzył pięścią w ścianę - Rebi, przecież kiedyś mieliśmy wręcz idealny kontakt. Co się z tym stało? - westchnął.
-Spieprzyłeś to na własne życzenie, kiedy nie rozumiałeś słowa "nie".
-Byłem pijany, nie mógłbym cię skrzywdzić.
-Ale zrobiłbyś to, gdyby nie Robert.
-Ile razy mam cię jeszcze za to przepraszać. Nie wiedziałem, co robię.
-Coś jeszcze? - starałam się nie okazywać żadnych emocji, mimo, że wypowiedziane przez Niemca słowa, zrobiły na mnie wrażenie.
-Po prostu zacznijmy wszystko od nowa - poprosił.
-Chyba zaraz masz trening, a ja muszę się jeszcze ubrać i dojechać na uczelnię.
-Podwiozę cię, ale proszę daj mi drugą szansę - ujął mój podbródek, abym spojrzała mu w oczy.
-Przestać - odsunęłam się od niego - możesz już iść.
-Rebi.
-Zaraz zaczynasz trening - starałam się być nieugięta.
-Spotkamy się dzisiaj?
-Mam do późna wykłady.
-A jutro? - nie odpuszczał.
-Też mam wykłady.
-A pojutrze? A za trzy dni? Cztery? Kurwa znajdź dla mnie czas.
-Ty tu codziennie przychodzisz, mało ci? - syknęłam, ale kiedy zobaczyłam, że uraziłam tym mężczyznę, od razu tego pożałowałam. Zrobiło mi się go szkoda - W piątek? Kino o dziewiętnastej?
-Super, przyjadę po ciebie - od razu się rozweselił, posyłając mi swój firmowy uśmiech.
-Reus? - zawołałam, kiedy schodził już po schodach.
-Tak? - zatrzymawszy się, odwrócił się w moją stronę.
-Jak ty tu do cholery wszedłeś?
-Pozwoliłem sobie wziąć dwa miesiące temu klucze, Rebi - puścił mi oczko.
-Idź już - syknęłam.
-Wpadnę wieczorem - poinformował.
-Nie! - krzyknęłam za nim.
-Do zobaczenia.
    Usłyszałam jeszcze jego śmiech z dołu, a potem dźwięk zamykanych drzwi i odjeżdżającego auta. Wróciłam do łazienki, gdzie zajęłam się swoimi włosami, które, jak każdego dnia, postanowiłam pozostawić rozpuszczone, lecz lekko podniesione. Udałam się do sypialni, skąd przeszłam do garderoby, aby wybrać strój na dzisiaj. Postawiłam na czarne obcisłe spodnie i granatowy gruby sweter. Ubrałam się, a na nogi włożyłam białe Air Maxy. Do torebki wrzuciłam potrzebne rzeczy. Zeszłam do holu, skąd wzięłam karte do auta oraz plik papierów na uczelnię. Zamknęłam dom od środka i przeszłam wewnętrznym przejściem do garażu. Wrzuciłam wszystko do auta, wsiadłam do niego i wyjechałam z posesji. Całą drogę rozmyślałam o niesamowitym mężczyźnie, który mimo, że wiele dla mnie znaczy, boję się go ponownie do siebie dopuścić. Zaparkowałam niedaleko uczelni. Czeka mnie kilka godzin wykładu z profesorem Wüllerem, który znany jest z tego, że skupia się na szczegółach. Z uśmiechem na ustach weszłam do budynku, odszukując wzrokiem sali, w której miałam mieć zajęcia.

sobota, 15 sierpnia 2015

Prolog

Po kilkugodzinnej jeździe autem, dojechaliśmy na miejsce docelowe, jakim była posesja Roberta Lewandowskiego w Dortmundzie. Droga minęła w miłej atmosferze, jak zawsze śmialiśmy się ze wszystkiego. Wysiedliśmy z auta, wyjęliśmy walizki z bagażnika, a następnie weszliśmy do domu, ówcześnie otwierając go. Wprowadziliśmy bagaże do środka. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy mojego brata, ile to można mieć ubrań.

-Tylko nie spal domu - roześmiał się - okolica jest fajna, sama o tym dobrze wiesz. Niedaleko mieszka Aubameyang i Mkhitaryan. Telefony do niektórych masz, wiesz, gdzie mieszkają, to jak coś, to Ci pomogą.

Mimo, iż byłam u Roberta i Ani niejednokrotnie, to i tak wolał się upewnić, ze wiem, gdzie jest sklep, jak dojechać do miasta, gdzie mieszkają znajomi. Piłkarz zaniósł moje rzeczy do sypialni, a kiedy były na swoim miejscu, wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się do supermarketu, aby zrobić zakupy. Po około trzech godzinach, obładowani torbami z trudem zabraliśmy się do pojazdu. Gdy wróciliśmy do - już - mojego domu przed bramą wjazdową zastaliśmy wóz od przeprowadzek. Przywitaliśmy się z trzema mężczyznami, którzy od razu zabrali się za rozładowywanie ciężarówki. Razem z Lewym popodłączaliśmy wszystkie urządzenia do prądu.

-Jestem tak dobrym bratem, że zamówiłem ekipę sprzątającą, aby tutaj ogarnęli wszystko - zaśmiał się.
-Wiesz co? Kocham cię i dziękuję - przytuliłam go.
-Bez takich czułości - odsunął się ode mnie, udając, że mu się to nie podoba.
-Dobra, dobra. Nie powiem kto się rozpłakał, kiedy się żegnaliśmy po świętach - wytknęłam mu język.
-Nie mam pojęcia o kim mówisz - udał oburzenie - dobra, jednak się boję zostawić cię tutaj samą, zadzwonię do Marco, żeby miał na ciebie oko.
-Nie jestem małą dziewczynką - westchnęłam.
-Ale moją małą siostrzyczką i się martwię, a wiem, że Reusa lubisz - puścił mi oczko.
-Tak, wręcz go kocham, po tym, jak na ostatniej imprezie się do mnie podwalał. Szuka panienek na jedną noc, nie ogarniam takich typów - odparłam poirytowana.
-Zmienił się - starał się go bronić.
-Zobaczymy - ucięłam tę wymianę zdań i zabrałam się za wypakowywanie zakupów, a Polak wykręcił numer do przyjaciela.

Jestem mu bardzo wdzięczna, że dał mi ten dom. Ma tylu kumpli, a akurat wybrał Reusa na moją niańkę. Dopiero, co się wprowadziłam, a już będę się użerać z tym kretynem. Ale.. może Bobek miał rację, może się zmienił? Nie. To jest Reus. Chociaż, jest całkiem seksowny. Ugh, czas wrócić na ziemię, to pieprzony dupek, który przeleciałby każdą laskę, która stanęłaby na jego drodze.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Bohaterowie



Rebeka Lewandowska
Siostra Roberta Lewandowskiego.
Trenowała karate, lecz musiała przerwać nabierającą pędu karierę ze względu na kontuzję, jakiej doznała na jednej z walk.
Przyjaźni się z żoną swojego brata.
Uwielbia sport, zdrowe odżywianie i dobrą książkę.
Urodzona w 1992 roku.


Marco Reus
Przyjaciel Roberta, Mario i Pierre'a.
Piłkarz Borussii Dortmund, z którą wiąże swoją przyszłość.
Po zdradzie swojej byłej dziewczyny, powiedział sobie, że więcej się nie zakocha.
Uwielbia imprezować.
Urodzony w 1989 roku.


Robert Lewandowski
Brat Rebeki. Przyjaźni się z Mario, Marco, a także Wojciechem Szczęsnym.
Były piłkarz Borussii Dortmund, obecnie zawodnik Bayernu Monachium.
Jego siostra oraz żona są jego oczkiem w głowie.
Uwielbia spędzać czas, grając w piłkę z blondynką.
Urodzony w 1988 roku.


Anna Lewandowska
Żona Roberta. Siostrę męża, traktuje, jak własną.
Zawodniczka karate KK Pruszków.
Prowadzi bloga o zdrowym trybie życia oraz organizuje treningi, a także tworzy akcje, które związane są z ćwiczeniami. Wydała książkę oraz płytę o aktywnym trybie życia.
Uwielbia spędzać czas z bliskimi.
Urodzona w 1988 roku.