sobota, 15 sierpnia 2015

Prolog

Po kilkugodzinnej jeździe autem, dojechaliśmy na miejsce docelowe, jakim była posesja Roberta Lewandowskiego w Dortmundzie. Droga minęła w miłej atmosferze, jak zawsze śmialiśmy się ze wszystkiego. Wysiedliśmy z auta, wyjęliśmy walizki z bagażnika, a następnie weszliśmy do domu, ówcześnie otwierając go. Wprowadziliśmy bagaże do środka. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy mojego brata, ile to można mieć ubrań.

-Tylko nie spal domu - roześmiał się - okolica jest fajna, sama o tym dobrze wiesz. Niedaleko mieszka Aubameyang i Mkhitaryan. Telefony do niektórych masz, wiesz, gdzie mieszkają, to jak coś, to Ci pomogą.

Mimo, iż byłam u Roberta i Ani niejednokrotnie, to i tak wolał się upewnić, ze wiem, gdzie jest sklep, jak dojechać do miasta, gdzie mieszkają znajomi. Piłkarz zaniósł moje rzeczy do sypialni, a kiedy były na swoim miejscu, wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się do supermarketu, aby zrobić zakupy. Po około trzech godzinach, obładowani torbami z trudem zabraliśmy się do pojazdu. Gdy wróciliśmy do - już - mojego domu przed bramą wjazdową zastaliśmy wóz od przeprowadzek. Przywitaliśmy się z trzema mężczyznami, którzy od razu zabrali się za rozładowywanie ciężarówki. Razem z Lewym popodłączaliśmy wszystkie urządzenia do prądu.

-Jestem tak dobrym bratem, że zamówiłem ekipę sprzątającą, aby tutaj ogarnęli wszystko - zaśmiał się.
-Wiesz co? Kocham cię i dziękuję - przytuliłam go.
-Bez takich czułości - odsunął się ode mnie, udając, że mu się to nie podoba.
-Dobra, dobra. Nie powiem kto się rozpłakał, kiedy się żegnaliśmy po świętach - wytknęłam mu język.
-Nie mam pojęcia o kim mówisz - udał oburzenie - dobra, jednak się boję zostawić cię tutaj samą, zadzwonię do Marco, żeby miał na ciebie oko.
-Nie jestem małą dziewczynką - westchnęłam.
-Ale moją małą siostrzyczką i się martwię, a wiem, że Reusa lubisz - puścił mi oczko.
-Tak, wręcz go kocham, po tym, jak na ostatniej imprezie się do mnie podwalał. Szuka panienek na jedną noc, nie ogarniam takich typów - odparłam poirytowana.
-Zmienił się - starał się go bronić.
-Zobaczymy - ucięłam tę wymianę zdań i zabrałam się za wypakowywanie zakupów, a Polak wykręcił numer do przyjaciela.

Jestem mu bardzo wdzięczna, że dał mi ten dom. Ma tylu kumpli, a akurat wybrał Reusa na moją niańkę. Dopiero, co się wprowadziłam, a już będę się użerać z tym kretynem. Ale.. może Bobek miał rację, może się zmienił? Nie. To jest Reus. Chociaż, jest całkiem seksowny. Ugh, czas wrócić na ziemię, to pieprzony dupek, który przeleciałby każdą laskę, która stanęłaby na jego drodze.

2 komentarze:

  1. Prolog super, czekam na kolejny, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się ciekawie ;D
    Już nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału ;)
    Weny ❤

    OdpowiedzUsuń